25 marca 2014

Najlepsze tiramisu jakie kiedykolwiek jadłam :)


Choć to niemądrze i niegrzecznie wychwalać swoje własne dzieła, ja jednak postanowiłam zaryzykować i ochrzcić je właśnie takim mianem. Co mnie najbardziej denerwuje w różnych wersjach Tiramisu jakie jadłam to płynne i rozlazłe masy, które za nic nie przypominają prawdziwego deseru. Wiele przepisów, różne proporcje z których nie potrafiłam znaleźć przepisu, który zaspokoił by w 100% moje kubki smakowe. W takich momentach najlepiej pomyśleć o swoich bliskich i stworzyć PRZEPIS IDEALNY - wraz z ulubionym likierem Sheridan! Jeżeli nie mieliście okazji zasmakować pysznego Tiramisu to spróbujcie mojej wersji! :)

Składniki: (10-12 porcji, szklane naczynie 25 cm x 15 cm)
- 4 żółtka
- 3/4 szklanki cukru pudru
- 200 g podłużnych biszkoptów (ok. 25 sztuk)
- filiżanka mocnej kawy rozpuszczalnej (zrobiłam z 5 łyżeczek)
- ok. 100 ml likieru kawowego Sheridan
- 500 g mascarpone
- gorzkie kakao

Wykonanie:
Kawę zalewamy wrzątkiem i odstawiamy do lekkiego przestudzenia. Dodajemy likier i mieszamy (kawa musi być przestudzona, ponieważ w innym przypadku śmietanka z likieru się zetnie). Żółtka wrzucamy do miski. Dodajemy przesiany cukier puder i miksujemy na wysokich obrotach ok. 5-8 minut do uzyskania puszystej i możliwie jak najgęstszej masy. Połowę biszkoptów moczymy w kawie ok. 1 sekundę, aby nie namokły całkowicie. Następnie układamy je w szklanym naczyniu bardzo blisko siebie. Na ułożone biszkopty wykładamy połowę masy z mascarpone i żółtek i wygładzamy by masa pokryła dokładnie przestrzeń pomiędzy biszkoptami. Gdy pierwsza warstwa będzie gotowa wykładamy drugą część namoczonych biszkoptów, prostopadle do kierunku ułożenia poprzedniej warstwy biszkoptów. Następnie wykładamy resztę masy i wygładzamy masę. Gotowe tiramisu przykrywamy z wierzchu folią aluminiową i wstawiamy do lodówki na całą noc. Przed podaniem oprószamy grubą warstwą gorzkiego kakao. Kroimy i delikatnie podajemy. 

3 komentarze:

  1. czytałam kiedyś o tiramisu i wedle słów włocha: tiramisu ma być podawane każdej osobie w pucharku, ponieważ nie da się go pokroić. Masa jest półpłynna, lekka, unosząca-właśnie do góry, a przełożona biszkoptami, które mają się rozpływać w ustach :)
    Podobno potem z racji "eko", zaczęto wymyślać właśnie takie tiramisu, które da się pokroić, coby gospodarz nie musiał myć miliona pucharków, a zrobił po prostu blaszkę ciasta :)

    Ale mnie się obie wersje podobają (choć pucharkowa skradła mi kiedyś serce...), bo twoja np łatwiejsza do podania a smak ten sam! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. wow! tiramisu jak ta lala, haha! :D fantastycznie wyszło :) i w sumie zgadzam się co do konsystencji kremu - jak dla mnie najlepszy jest gęsty i zwarty,a przy tym lekki i kremowy, a nie taki który po przełożeniu na talerz rozlewa się po jego powierzchni i nieestetycznie wygląda.
    takiego deser aż grzech nie nazwać najlepszym, i nie dziwię się wcale twojej reakcji! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. pysznie wygląda, bardzo lubię tiramisu:)

    OdpowiedzUsuń